grudniownik

Grudniownik – podsumowanie projektu

grudniownik

Co to jest ten grudniownik?

Dziś słów parę o naszym projekcie grudniownik. Dla przypomnienia, powiem Wam, że grudniownikiem nazywamy notes, album – co macie pod ręką służący do zapisywania, malowania czy upamiętniania zdjęciami z grudniowych przygotowań do świąt. Jak wiecie, obie z Gosią mamy dzieci i taka uważność w codzienności oraz cieszenie się małymi drobnostkami dnia codziennego jest dla nas bardzo bliskie. W grudniowej codzienności starałam się zwracać uwagę na małe detale budujące atmosferę świąteczną. Na zapach pierniczków, pomarańczy, wieniec adwentowy. Zapraszam Was na krótki przegląd tego, co udało mi się zrobić! 

Kilka słów tytułem wstępu

Te osoby, które znają mnie osobiście wiedzą, że mam dwóch nastoletnich synów. Obaj przed rozpoczęciem grudnia deklarowali się z chęcią współtworzenia tegoż grudniownika. Jednak życie nastolatka w izolacji od szkoły i rówieśników pokazało, że ich zapał szybko minął i dorzucili swoje raptem parę groszy do naszego rodzinnego notesu. Ale dobre i to. Z moich obserwacji wynika, że po czasie obaj chłopcy lubią wracać do tych naszych wspólnie gromadzonych wspomnień, więc na pewno nie raz sięgną po ten albumik.

grudniownik

Po co nam te wspomnienia...

W mijającym tygodniu moi panowie zarzucili mnie kilkoma albumami, które oglądaliśmy wspólnie siedząc sobie na kanapie i popijając herbatkę. Dla obu moich nastolatków bardzo ważne jest obecnie oglądanie zdjęć i porównywanie swojego wzrostu sprzed lat do tego obecnego. My z mężem już nie rośniemy, za to chłopcy tak, więc wszelkie zdjęcia z którymś z nas, rodziców, obecnie są na wagę złota 😉 Podobnie rzecz ma się ze wspomnieniami zgromadzonymi w grudniowniku. Czytając zawartość co chwilę słyszę „ja tak serio mówiłem?”, „a przed laty naprawdę lubiłem mandarynki?”, „a ten mróz na szybach to jak się robiło?”. Trochę się zmieniło w naszym życiu od czasu pierwszego grudniownika, co widać na zdjęciach… 

Grudniownik2020

Nowe inspiracje, nowe zwyczaje...

Mój cel, zatrzymania chwil na kartach notesu, został osiągnięty. Była uważność, były zatrzymane chwile, były – najważniejsze dla chłopców – pierniczki. Święta udało nam się jakoś przygotować, lepiąc uszka, malując szopki na szybach (dzięki Alino i Paulino za inspirację). Te szopki to był głównie ukłon w stronę moich dwóch starszych bratanków. W tym roku kolacja wigilijna miała miejsce u nas w domu, więc wymalowane szopki pisakami kredowymi były Istotnym elementem niespotykanym na co dzień zwłaszcza dla średniego M.

Było też trochę malowania

Jak widzicie na zdjęciach, w grudniowniku nie tylko miałam porcję tekstu, ale znalazły się też moje ukochane akwarele. Trochę świątecznych przygotowań  udało mi się uwiecznić malowaniem. Wigilia jak wiadomo to były głównie zdjęcia, bo przecież nie co dzień zdarza się, że przy jednym stole zasiadają wszyscy dziadkowie i wujek z ciocią.

grudniownik

Liczą się małe chwile

Grudniownik co roku przypomina mi o łapaniu drobnych chwil. To nie musi być nic wielkiego, żadne spektakularne budowanie szopki, co jest super, ale w naszych realiach nie jest to możliwe. Zamiast wielkiej szopki była szopka na szybie. Były pierniczki, dużo pierniczków, no i zapach przyprawy pierniczkowej królującej już od początku grudnia w naszym mieszkaniu. Była tradycyjnie wyprawa po przyprawy na Krupniczą. W tym roku zabrakło szopek w Celestacie i Jarmarku Bożonarodzeniowego. Cóż, taka specyfika roku z covidem, ale było mnóstwo innych rzeczy.

grudniownik

A w przyszłym roku...

Jeśli też działałyście w tematyce łapania grudniowych wspomnień, pokażcie nam, co stworzyłyście. Jakie macie wnioski i przemyślenia po ukończonym projekcie. Mi trochę brakowało czasu na obrazki, więc te uzupełniałam już z opóźnieniem, siadając sobie z farbkami wieczorową porą i malując to, co zaplanowałam. W przyszłym roku chciałabym szybciej zająć się kartkami świątecznymi i rozesłać je już na samym początku grudnia. No i chciałabym wciągnąć chłopaków w malowanie 😊 Jak nie moich własnych, to bratanków, zwłaszcza średniego M., który ma 5 lat i uwielbia malowanie. W tym roku nie udało mi się z nim spotkać na świąteczne malowanie ale jeśli tylko jego chęć malowania nie zniknie do przyszłego roku, to może coś uda się zdziałać mimo dzielącej nas na co dzień odległości.

Życzę Wam w Nowym Roku jak najwięcej pięknych chwil. I uważności z łapania pięknych momentów nie tylko w grudniu, ale każdego dnia. M.

i jeszcze niespodzianka na koniec....

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Shopping Cart
Scroll to Top